Twoja przeglądarka jest przestarzała. Zaktualizuj ją!
Po godzinach

Powitajcie nowy nabytek redakcji - Madame Kisha - nasza koleżanka z biura handlowego we wschodniej Polsce raczyć nas będzie niecodzienną prozą. Dzisiaj co nieco o wiosennej odnowie, której my, ludzie korporacji, tak bardzo potrzebujemy. Głęboki wdech i odpływamy...

O matko jak tu jest pięknie!

Już zapomniałam co oznacza kompletna cisza… Jest tak cicho, że aż w uszach piszczy…

Jestem w hotelu, byłym siedlisku biskupów (powstałym w XI wieku!).

Kompletną ciszę przerywam otwierając okno. Jest tak piękna pogoda, że muszę wyjść z budynku.

Na zewnątrz istne szaleństwo. Ptaki urządziły mi koncert powitalny, jak miło. Nagrałam go sobie na fona, żeby nie zapomnieć.

Mogłabym tak żyć. Może nie koniecznie tutaj, ale tak. Ze wzruszenia chce mi się płakać, ale nie tylko dlatego. Właśnie w tej chwili dociera do mnie, czego potrzebuję, za czym tęsknię, co sprawiało mi kiedyś radość. To była ta cisza, spokój, śpiew ptaków, zapach lasu, łąk… i ta nagła wena twórcza, która przychodziła sama, prosto z serca. Tutaj mogłabym pisać bez przerwy! Tutaj nie musiałabym brać tych wszystkich leków, martwić się o przyziemne sprawy, odbierać telefonów, etc. Tylko bym pisała… jak dawniej… listy, felietony, a może nawet skończyłabym coś, co dawno temu zaczęłam.

Boże ile my tracimy w miastach, korporacjach, czyli wszędzie tam, gdzie jednostka jest jak kropla. Z tej pojedynczej kropli nie ma pożytku, ona prędzej czy później wysycha. Czasami tylko zrobi się z niej większa kałuża. W dużych aglomeracjach nic nie znaczymy jako jednostka, jesteśmy od siebie zależni, czasami wręcz uzależnieni. Tracimy siebie na rzecz grupy, by „nie wyschnąć”, by istnieć.

W lesie na łonie przyrody człowiek staje się ważny DLA SIEBIE. Jest sobą, potrafi wyrazić emocje, a tym samym się oczyścić. Mogłabym się tutaj popłakać i pośmiać zarazem, a ptaki i tak dalej by śpiewały, a przyroda żyła własnym życiem. Wśród ludzi już tak nie jest. Trzeba trzymać fason, aby nie stracić twarzy. Szkoda.

Spacerując samotnie po lesie i łąkach, chłonę wszystko: śpiew, zapach czystego, rześkiego powietrza, pierwsze słońce. Na tym totalnym odludziu nie czuję się ani sama, ani samotna. Mam wrażenie, że podążają ze mną wszystkie leśne stworzenia: ptaki, jeżyki, myszki, wiewiórki a nawet robaczki. Przyglądają mi się bacznie, pozwalają mi nie tylko stąpać po swoim królestwie, ale nawet zajrzeć we wszystkie kąty i kryjówki. Są doprawdy bardzo gościnne.

Człowiek na łonie przyrody to jednak zawsze dobrze się czuje. No właśnie. Jeśli faktycznie tak jest, to po cholerę niszczyć to, co nam sprawia przyjemność? Po co nam Hotele SPA? Czy nie widzimy, że SPA jest tuż za miastem, w lesie, na łonie natury? Może warto byłoby jednak zadbać o te leśne i polne istoty, o czyste lasy, powietrze, o ptaki, które swoim śpiewem przypominają beztroskie dzieciństwo. Nasze naturalne SPA daje nam relaks, a przecież relaks to zdrowe ciało i dusza.

Oczywiście są i tacy, którzy twierdzą, że życie w mieście jest lepsze, bo miasto to pieniądz a pieniądz to byt. Tylko po co nam taki byt? Mamy domy, samochody, pracę, a nie mamy czasu dla rodziny, dla siebie. I to jest właśnie ta kropla, musimy robić coś, często wbrew sobie, musimy żyć w grupie, żeby samotnie nie wyschnąć.

Ludzie myślą, że fitness czy nawet bieganie w zabudowanym terenie wystarczy, aby żyć zdrowo. Otóż nie, nie w hałasie. Wszystko, co w nas dobre i wartościowe rodzi się w głowie i w duszy. Jeśli nie zaczniemy naszej "odnowy" od podstaw to w niedługim czasie będą nas chować w złotych trumnach, na marmurowych cmentarzach tylko, że nikt już nam na wiosnę nie zaśpiewa.

 

Madame Kisha

Pokaż listę newsów

Brenntag Polska
15-05-2014
Po godzinach
Po deszczu na pewno wyjdzie słońce